Nowenna przed zesłaniem Ducha Świętego – dzień 3

Podczas dzisiejszej modlitwy zastanowię się:
– Czy chcę poznawać Boga, Jego serce i Jego myślenie?
– Co robię w tym kierunku? (Pismo Święte, nauczanie Kościoła itp.)
– Jakie mam oczekiwania?
– Czy oczekuję rzeczy wielkich?
– Życia w pełni?
– Hojności Boga?
– Czy sam/a mam hojne serce?

(Ef 1, 17-23)
“Bracia: Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam ducha mądrości i objawienia w głębszym poznawaniu Jego samego, to znaczy światłe oczy dla waszego serca, tak byście wiedzieli, czym jest nadzieja waszego powołania, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych i czym przemożny ogrom Jego mocy względem nas wierzących na podstawie działania Jego potęgi i siły, z jaką dokonał dzieła w Chrystusie, gdy wskrzesił Go z martwych i posadził po swojej prawicy na wyżynach niebieskich, ponad wszelką zwierzchnością i władzą, i mocą, i panowaniem, i ponad wszelkim innym imieniem wzywanym nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym. I wszystko poddał pod Jego stopy, a Jego samego ustanowił nade wszystko Głową dla Kościoła, który jest Jego Ciałem, Pełnią tego, który napełnia wszystko na wszelki sposób.”

Jezu, ześlij proszę Ducha Świętego, abym był/a bliżej Ciebie

Świadectwo
Pójście za Jezusem było dla mnie sytuacją zerojedynkową. Spowodowało to zatem radykalną zmianę myślenia, z wcześniejszego: mogę robić co chcę i nic Ci do tego, na: nie chcę robić niczego,co by się Bogu nie podobało. Nawet nie wiem jak i kiedy się to stało, że przestałam przeklinać, co niegdyś przekleństwo wstawiałam jak przecinek w zdaniu. Zwracałam uwagę na to jaka jestem dla innych. Zaczęłam głęboko przeżywać każdą Mszę Św. Przestało mnie interesować to, co zwykle lubiłam robić np.: oglądanie seriali, joga, bieganie, skupianie się na diecie. Po prostu wydawało mi się to stratą czasu. W wolnych chwilach słuchałam audiobooków o życiu świętych, podcastów ze świadectwami, o cudach zatwierdzonych przez Kościół. Moje codzienne obowiązki, które mnie zwykle irytowały i frustrowały przyjęłam jako mój warsztat w ćwiczeniu się w pokorze i cierpliwości. Wyobrażałam sobie, że służę bliskim jak Jezus i robiłam wszystko z pieczołowitością i namaszczeniem. Szukałam Jezusa w Słowie, szukałam Go na modlitwie i w życiu. Pamiętam, że On mnie nie zostawiał w niewiedzy albo z nieodpowiedzianym pytaniem. Mówił do mnie dostępnymi dla moich zmysłów i sposobu myślenia metodami. W szczególności zauważyłam, że uczy mnie przez przykre doświadczenia i trudne relacje, wiedziałam że one są po coś. Szczególnie polubiłam modlitwę osobistą, była dla mnie bardzo ważna, miejscem spotkania z moim Bogiem, który Jest. Przychodziłam do Pana ze wszystkim, żaliłam się, zwierzałam, pytałam, radziłam. Zauważyłam z czasem pewną zależność, że na to co do Niego mówię na modlitwie otrzymuję potwierdzenie w Słowie z dnia. Zaczęłam zapisywać dotknięcia na modlitwie. Mój pierwszy zapisek pochodzi z 14.06.2023, zamieszczam cytat. Zaniosłam do Boga pytanie co mam zrobić z pracą, nie mam czasu dla dzieci, córka mi to wczoraj powiedziała. Zadałam drugie pytanie o plan Boży odnośnie mojej pracy. Serce mi zadrżało i usłyszałam w myślach odpowiedź: ufać. Zmówiłam akt: ufam Tobie. Czytam Słowo z dnia, a tam pierwsze słowa: „Jeżeli dzięki Chrystusowi taką ufność w Bogu pokładamy, to nie dlatego, iż jesteśmy w stanie pomyśleć coś sami z siebie, lecz wiemy, że ta możność nasza jest z Boga.” Bóg do mnie mówi i mnie prowadzi.
Zatrzymam się w tym momencie z moim świadectwem aby wczytać się w dzisiejsze Słowo, czy znajdę w nim potwierdzenie tego co napisałam. W tym zdaniu widzę prawdę: „Ojciec chwały, dał wam ducha mądrości i objawienia w głębszym poznawaniu Jego samego, to znaczy światłe oczy dla waszego serca, tak byście wiedzieli”. Deo gratias!

Może być zdjęciem przedstawiającym tekst „Nowenna przed Zesłaniem Ducha Świętego Dzień 3. 17.05.26r. εόόθο”