Nowenna przed zesłaniem Ducha Świętego – dzień 9

DZIEŃ 9. SOBOTA 23 MAJA 2026R.

Podczas dzisiejszej modlitwy zastanowię się:
– Czy potrafię dziękować Bogu za to, co mam, a nie skupiać się na tym, czego nie mam?
– Czy moje trudy, problemy, troski, choroby składam w Jego ręce, żeby moje serce mogło być skupione na byciu w Jego obecności?

(Dz 28,16-20.30-31)
“Gdyśmy przybyli do Rzymu, pozwolono Pawłowi mieszkać prywatnie razem z żołnierzem, który go pilnował. Po trzech dniach poprosił do siebie najznakomitszych Żydów. A kiedy się zeszli, mówił do nich: „Nie uczyniłem, bracia, nic przeciwko narodowi lub zwyczajom ojczystym, a jednak wydany zostałem jako więzień w ręce Rzymian, którzy po rozpatrzeniu sprawy chcieli mnie wypuścić, dlatego że nie popełniłem nic zasługującego na śmierć. Ponieważ jednak Żydzi sprzeciwiali się temu, musiałem odwołać się do Cezara, bynajmniej nie w zamiarze oskarżenia w czymkolwiek mojego narodu. Dlatego też zaprosiłem was, aby się z wami zobaczyć i rozmówić, bo dla nadziei Izraela dźwigam te kajdany”. Przez całe dwa lata pozostał w wynajętym przez siebie mieszkaniu i przyjmował wszystkich, którzy do niego przychodzili, głosząc królestwo Boże i nauczając o Panu Jezusie Chrystusie zupełnie swobodnie, bez przeszkód.”

Czy z mojej relacji z Bogiem wypływa troska o poszerzanie Jego Królestwa tu na ziemi?

Jezu, ześlij proszę Ducha Świętego, abym był/a bliżej Ciebie.

Świadectwo
Wiedziałam już kim jestem dzięki łasce Bożej, wiedziałam gdzie mój dom, gdzie moja rodzina, gdzie moje miejsce. Nie tu na ziemi. Jak tu dalej żyć w tym świecie? Wakacje się skończyły, każdy z rodziny rozchodził się do swoich obowiązków pracy, szkoły, przedszkola,a ja zostawałam sama w domu. Nie miałam już pracy, czułam pustkę. Nie umiałam się pozbierać. Studia wcale mnie nie interesowały wciąż czułam tęsknotę za Bogiem. Tylko On mnie interesował. Płakałam, dużo i bardzo. Jedynym moim pocieszeniem był sam Jezus, którego szukałam na modlitwie i w Słowie. Dał mi do zrozumienia, że przyszedł czas na ufność, a miłość będzie moim napędem żeby iść do przodu. Był to czas nauki przez doświadczenia życiowe. Czułam na co dzień, że Bóg trzyma mnie jakby pod skrzydłami łaski, która chroniła mnie od niepokoju. Widziałam wyraźnie kiedy jest czas próby ponieważ traciłam nagle ochronę, zostawałam sama ze swoimi emocjami i reakcjami. Pan sprawdzał czy przyjdę do Niego w każdym czasie czy będę łagodna dla siebie w chwilach upadku. Zrozumiałam, że łaską są też trudne doświadczenia jakie mnie spotykają, kryją w sobie Mądrość. Czułam się inaczej na modlitwie, Jezus był mniej odczuwalny, jakbym była w ciemnej studni, ale nadal miałam stany głębokiego skupienia i wszechobecny pokój. W takich momentach biegłam do Maryi, ona dawała mi pociechę, pokrzepienie, siłę do działania. Samotność, ból, odrzucenie oddawałam przez Jej czyste ręce Jezusowi. Z mężem chcieliśmy się zaangażować w diakonię więc pojechaliśmy na spotkanie gdzie diakonie się prezentowały. Interesowała mnie diakonia dzieci bożych, modlitwy i miłosierdzia i do nich podeszłam wzięłam namiary. Mój mąż interesował się diakonią wychowawczą, ale nie było reprezentanta. Stwierdził, że zapyta parę, która obok nas stała. Pamiętam ich zdziwienie w oczach, jakbyśmy spadli im z nieba, ponieważ organizowali właśnie rekolekcje i nie mieli diakonii wychowawczej. Pojechaliśmy zatem w listopadzie z rodziną jako diakonia wychowawcza na rekolekcje ORAR2. Było to dla nas nowe, bardzo ciekawe doświadczenie. Miałam okazję sprawdzić się w opiece nad dziećmi. Dużo miłości i wsparcia dał mi Pan w tej służbie posługując się dziećmi. Na koniec rekolekcji poprosiłam abyśmy jako diakonia też dali świadectwo ku pokrzepieniu i zachęcie aby inni się nie bali służyć. Powiedziałam też o moim, przebranżowieniu, pójściu z za Panem. Były osoby, które się zainspirowały moim świadectwem. W grudniu na Dniu Wspólnoty ksiądz, który prowadził rekolekcje, mówił kazanie i ku mojemu zaskoczeniu podał mój przypadek, że można rzucić korporację i zostać nauczycielem, a mówił to w kontekście Zwiastowania Maryi, że przyjęła Słowo i służbę. Cieszyłam się, że Pan się mną posłużył. W tym czasie również z mężem włączyliśmy się w służbę w śpiewie w zespole uwielbieniowym oraz chórze parafialnym. Pojechałam z zespołem na czuwanie do Częstochowy, gdzie byłam blisko Mamy, na wyciągnięcie ręki. Odnowiłam akt ofiarowania, który wcześniej złożyłam i podziękowałam za nawrócenie. Tak kończy się rok 2024 w moim świadectwie.
Szukałam potwierdzenia w Słowie i wydaje mi się, że najbardziej rezonuje fragment: „bo dla nadziei Izraela dźwigam te kajdany”. Św Paweł podobnie jak ja w tym wycinku przeżywał trudności i przeciwności, ale Pan z nim był i go chronił, aby mógł dalej służyć.

 

Może być zdjęciem przedstawiającym tekst „Nowenna przed Zesłaniem Ducha Świętego Dzień 9. 23.05.26r P02PO”

Nowenna przed zesłaniem Ducha Świętego – dzień 8

DZIEŃ 8. PIĄTEK 22 MAJA 2026R.

Podczas dzisiejszej modlitwy zastanowię się:
– Czy Jezus zadaje mi dziś pytanie o moją miłość do Niego?
– A może pragnie ode mnie miłości „większej aniżeli” innych?
– Może zaprasza mnie do postu, do powstrzymania się od… ?
– Czy wzrastam w pragnieniu służby, w posługiwaniu się złożonymi we mnie na chrzcie świętym darami i charyzmatami?

J 21,15-19
„Gdy Jezus ukazał się swoim uczniom i spożył z nimi śniadanie, rzekł do Szymona Piotra: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?” Odpowiedział Mu: „Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham”. Rzekł do niego: „Paś baranki moje”. I powtórnie powiedział do niego: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?” Odparł Mu: „Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham”. Rzekł do niego: „Paś owce moje”. Powiedział mu po raz trzeci: „Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?” Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: „Czy kochasz Mnie?” I rzekł do Niego: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham”. Rzekł do niego Jezus: „Paś owce moje. Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz”. To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga. A wypowiedziawszy to rzekł do niego: „Pójdź za Mną!”.”

Jezu, ześlij proszę Ducha Świętego, abym był/a bliżej Ciebie.

Świadectwo
Słowa proroctwa wypowiedziane wcześniej do mnie nabierały dla mnie nowego sensu. Wiedziałam, że Bóg zaprasza mnie, abym szła drogą modlitwy, kontemplacji i wynagradzania, życia w bliskiej zażyłości z Nim, niczym dziecko w łonie matki. Z rodziną wybieraliśmy się na rekolekcje jak co roku w wakacje. Wybór padł na Krościenko nad Dunajcem, kolebkę Ruchu Światło-Życie. Zupełnie nie miałam oczekiwań co do tych rekolekcji. Mieliśmy się przygotować do nich czytając Księgę Wyjścia. Pan lubi robić niespodzianki, gdy na miejscu weszłam do Kaplicy serce moje mocno trzepotało mi w klatce, poczułam kłucie między żebrami w prawym boku, jakby ktoś wbijał mi szpilkę, oj pomyślałam będzie się działo. Ksiądz mówił z wieloma dygresjami, dobitnie, pod włos aby dać do myślenia. Pierwszego dnia na dzieleniu pytano nas z czego chce Pan nas wyzwolić. Zadałam Panu pytanie, a On potwierdził mi to co mam powiedzieć: ze schematów myślenia. Trzeciego dnia rekolekcji, ksiądz mówił kazanie, w którym powiedział, że Jezus przyszedł na świat w ciele człowieka, aby nam pokazać, że jesteśmy Bogami. Wydało mi się to niedorzeczne, wcale nie czułam się Bogiem tylko niczym. Dalej była Adoracja Najświętszego Sakramentu, Pan wprowadził mnie w stan głębokiego skupienia tak, iż nie mogłam i nie chciałam poruszyć najmniejszym palcem, jednak mój umysł był aktywny. Wiedziałam, że jestem przed Bogiem Ojcem jakby w odsłonięciu. Czułam jasność bijącą gdzieś w oddali, ja byłam jakby na obrzeżach w tej jasności. Poczułam się częścią Nieskończoności, zrozumiałam, że jestem nią. Poznałam swoją tożsamość – jestem dzieckiem Boga, kimś jak On. To było jak objawienie. Te doświadczenie pokazało mi w jakim żyłam kłamstwie. Ujrzałam też Nieskończoność w innych ludziach, że Ona tam jest i że, każdy zasługuje na szacunek i godność. Pan pokazał mi jak krytyka zniszczyła moją tożsamość, ale też jak ja raniłam w ten sposób innych. To może było upomnienie, ale wcale się tak nie czułam. Bóg robił to z taką czułością i troską, że przestałam bać się sądu ostatecznego. Był taki łagodny. Cały czas płakałam, łzy mi ciekły, a ciało było zastygnięte. Zrozumiałam, że mam moc daną mi od Boga, że On mi jej udziela ponieważ jestem Nim, jesteśmy jedno. To było jak przebudzenie. W tym fragmencie mojego świadectwa mam nadzieję, że widać jak Jezus chce się objawiać każdemu. Użyje najróżniejszych środków, aby przywołać do Siebie. Jego wszechmoc jest prawdziwa, trzeba tylko się na nią otworzyć w pokorze. W tamtym czasie myślę, że byłam najbardziej nędzna i słaba. Zrobiłam krok wiary, rzuciłam wszystko idąc za Miłością, niczego nie oczekując, na nic nie zasługując, nic nie mając. Umierałam sobie samej wyzbywając się tego co światowe, pościłam, umartwiałam, żyłam modlitwą. Nicość przyciąga Wszechmoc. Cierpienie przyciąga Miłość. Któż to może pojąć?
W tym fragmencie mojego świadectwa widzę podobieństwo ze św Piotrem w dzisiejszym czytaniu, który był zdruzgotany, poznał samego siebie, upadł, zdradził swojego Mistrza, gdy Ten go potrzebował. Zasmuciło go pewnie to, że Jezus aż trzy razy pytał czy Go kocha, myślał pewnie, że utracił wiarygodność w Jego oczach. Jednak Jezus nie szuka mocnych, ale słabych, gdyż to On sam jest Mocą. Jezus nie dał mu samego zadania do wykonania, ale wskazał co jest najważniejsze – miłość do Niego – ona jest bodźcem do działania. Dopiero miłując Jezusa można prawdziwie za Nim pójść.

Może być zdjęciem przedstawiającym Bazylika Niepokalanego Poczęcia w Waszyngtonie i tekst „Nowenna przed Zesłaniem Ducha Świętego Dzień 8. 22.05.26r.”

Nowenna przed zesłaniem Ducha Świętego – dzień 7

DZIEŃ 7. CZWARTEK, 21 MAJA 2026R.

Podczas dzisiejszej modlitwy zastanowię się:
– Czy wiem, do czego Pan Bóg mnie wzywa, powołuje?
– Czy jestem temu wierny/a i posłuszny/a?
– Czy rozpalam w sobie dary, które Bóg we mnie złożył?
– Czy się nimi dzielę?
– Czy rozbudzam w sobie świadomość, że Pan Bóg chce ciągle mówić do mnie i przeze mnie?

(Dz 22,30;23,6-11)
„W Jerozolimie trybun rzymski, chcąc się dowiedzieć dokładnie, o co Żydzi oskarżali Pawła, zdjął z niego więzy, rozkazał zebrać się arcykapłanom i całemu Sanhedrynowi i wyprowadziwszy Pawła stawił go przed nimi. Wiedząc zaś, że jedna część składa się z saduceuszów, a druga z faryzeuszów, wołał Paweł przed Sanhedrynem: „Jestem faryzeuszem, bracia, i synem faryzeuszów, a stoję przed sądem za to, że spodziewam się zmartwychwstania umarłych”. Gdy to powiedział, powstał spór między faryzeuszami i saduceuszami i doszło do rozdwojenia wśród zebranych. Saduceusze bowiem mówią, że nie ma zmartwychwstania ani anioła, ani ducha, a faryzeusze uznają jedno i drugie. Zrobiła się wielka wrzawa, zerwali się niektórzy z uczonych w Piśmie spośród faryzeuszów, wykrzykiwali wojowniczo: „Nie znajdujemy nic złego w tym człowieku. A jeśli naprawdę mówił do niego duch albo anioł?” Kiedy doszło do wielkiego wzburzenia, trybun obawiając się, żeby nie rozszarpali Pawła, rozkazał żołnierzom zejść, zabrać go spośród nich i zaprowadzić do twierdzy. Następnej nocy ukazał mu się Pan i powiedział: „Odwagi! Trzeba bowiem, żebyś i w Rzymie świadczył o Mnie tak, jak dawałeś o Mnie świadectwo w Jerozolimie”.”

Jezu, ześlij proszę Ducha Świętego, abym był/a bliżej Ciebie.

Świadectwo.
Nastał czas miłosnych uniesień. Jezus dawał mi śmielej znać o sobie w szczególny sposób poprzez stany głębokiego skupienia i poruszenia serca nie tylko na modlitwie, ale w pracy czy codziennych czynnościach, zdarzały się też sny. Zabiegał o mnie, a mnie to trochę wprowadzało w zakłopotanie. Modlitwa stała się sensem mojego życia. Podczas naszych spotkań poznawałam dalej siebie, wchodziłam głębiej. On mnie uczył, leczył, pocieszał, dobrze radził. Był to czas intensywnej pracy nad sobą. Jezus mówił do mnie przez Słowo Boże na dzień, oraz „Świadectwo” A. Lenczewskiej.
Zrozumiałam, że liczy się tylko Miłość, do tego jestem powołana, aby miłować Tego, który pierwszy nas umiłował. Żyłam coraz bardziej oderwana od świata. Niegdyś praca całkowicie mnie zajmowała, wyrabianie planów, wyjazdy, spotkania, wciąż się wykazywanie czymś. Co ciekawe był to najlepszy okres w mojej karierze pod względem zarobków i benefitów. Nigdy wcześniej tak dobrze nie zarabiałam, ale wcale mnie to nie cieszyło, a nawet ciążyło. Wykonywałam czynności jakby mechanicznie, nie angażując się i źle się z tym czułam. Schematy zachowań jakie tam miałam nie pasowały do nauki Jezusowej. Na spotkaniu kręgu podzieliłam się tymi odczuciami i że czekam na znak od Pana. Jeszcze tego samego dnia podczas wizyty u znajomych rozmawialiśmy o dzieciach i że tak ciężko teraz o nauczyciela wspomagającego. Przyszła mi nagle myśl jasna jak słońce, a może ja bym została takim nauczycielem? Mój mąż podchwycił temat i powiedział, że to doskonały pomysł. W poniedziałek złożyłam wypowiedzenie po 14 latach pracy i zapisałam się na studia podyplomowe. Bardzo się cieszyłam i w ogóle nie miałam wątpliwości, czy rozterek co dalej, zostawiałam to Panu. Z resztą krótko po tym, jak wypowiedziałam umowę otrzymaliśmy ugodę w sądzie i nie mieliśmy już kredytu. Miałam pokój w sercu i czułam wyraźnie prowadzenie Boże, tak jakby od dawna przygotowywał mnie na ten moment. Powinnam się tu się podzielić, że nasze trzecie dziecko posiada diagnozę autyzmu dziecięcego więc był mi ten temat bliski sercu. Niektórzy z rodziny pukali się w głowę. po co to zrobiłam, przecież miałam dobrą pracę. W korporacji musiałam jeszcze zostać na czas 3 miesięcy, co było dobrą okazją do dawania świadectwa.
Zatrzymam się w tym momencie. Przyznam, że ciężko mi było napisać ten fragment, ponieważ dotyka mojej osobistej relacji z Jezusem. Widzę w tym fragmencie mojego świadectwa podobieństwo ze słowami Jezusa do Pawła: „Odwagi! Trzeba bowiem, żebyś i w Rzymie świadczył o Mnie tak, jak dawałeś o Mnie świadectwo w Jerozolimie”

Może być zdjęciem przedstawiającym tekst „Nowenna przed Zesłaniem Ducha Świętego Dzień 7. 21.05.26r. R02?”

Nowenna przed zesłaniem Ducha Świętego – dzień 6

Dzień 6. Środa, 20.05.26r.
Podczas dzisiejszej modlitwy zastanowię się:
– Co jest moją motywacją? Czy badam swoje serce?
– Czy jestem uczciwy?
– Czy stoję w prawdzie o Bogu, o sobie, o innych?
– Czy moja mowa jest „tak, tak, nie, nie”?

(Dz 20,28-38)
„Paweł powiedział do starszych Kościoła efeskiego: „Uważajcie na samych siebie i na całą trzodę, nad którą Duch Święty ustanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, który On nabył własną krwią. Wiem, że po moim odejściu wejdą między was wilki drapieżne, nie oszczędzając trzody. Także spośród was samych powstaną ludzie, którzy głosić będą przewrotne nauki, aby pociągnąć za sobą uczniów. Dlatego czuwajcie, pamiętając, że przez trzy lata we dnie i w nocy nie przestawałem ze łzami upominać każdego z was. A teraz polecam was Bogu i słowu Jego łaski władnemu zbudować i dać dziedzictwo z wszystkimi świętymi. Nie pożądałem srebra ani złota, ani szaty niczyjej. Sami wiecie, że te ręce zarabiały na potrzeby moje i moich towarzyszy. We wszystkim pokazałem wam, że tak pracując trzeba wspierać słabych i pamiętać o słowach Pana Jezusa, który powiedział: „Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu”. Po tych słowach upadł na kolana i modlił się razem ze wszystkimi. Wtedy wszyscy wybuchnęli wielkim płaczem. Rzucali się Pawłowi na szyję i całowali go, smucąc się najbardziej z tego, co powiedział: że już nigdy go nie zobaczą. Potem odprowadzili go na statek.”

Jezu, ześlij proszę Ducha Świętego, abym był/a bliżej Ciebie.

Świadectwo
W ostatnim tygodniu rekolekcji należało odbyć spowiedź generalną z całego swojego życia. Przygotowałam na kartce wszystko co pamiętałam i co wyrzucało mi sumienie. Umówiłam się z księdzem prowadzącym rekolekcje, był dla mnie współczujący, dał wskazówki na przyszłość, zadał pokutę. Po wszystkim miałam spalić kartki, co uczyniłam oraz zapomnieć o dawnym życiu. Nie czułam jednak ulgi na duszy, co trochę mnie zaniepokoiło. Zbliżał się ten długo wyczekiwany moment oddania się Jezusowi przez Maryję, który miał być w uroczystość Zwiastowania. Przepisałam odręcznie akt i ozdobiłam. Wtem pojawiły się kolejne komplikacje, które budziły wewnętrzne rozterki. Uroczystość została przesunięte z 25 marca na 8 kwietnia.
Ksiądz powiedział, że będzie tego dnia uroczysta Msza Św u niego w Parafii z odczytaniem aktu dla uczestników rekolekcji. Ja jednak czułam, że muszę złożyć akt 25 marca – miałam go przecież powtarzać co roku właśnie w ten dzień. W mojej miejscowości upatrzyłam sobie figurkę Maryi, która nie miała kwiatów. Zakupiłam sztuczne kwiaty, zrobiłam bukiet i przyozdobiłam figurę jako dar dla Maryi. Pojechałam przed Najświętszy Sakrament i tam odczytałam swój akt ze wzruszeniem w obecności całego nieba. 8 kwietnia ponownie to uczyniłam na Mszy. Mój mąż był ze mną co było dla mnie bardzo ważne. Na miejscu zorientowałam się, że ku mojemu zaskoczeniu byłam jedyną osobą, która odczytała uroczyście akt podczas Mszy Św. Czułam ogromną wdzięczność i radość, choć bardzo mnie to krępowało. Niedługo po tym jakże szczęśliwym dniu, coś zaskakującego się wydarzyło. Byłam w delegacji we Wrocławiu i jak zwykle poszłam na Mszę, a później w hotelu słucham kazań św. Jana Vianney, gdy poczułam nagłe wstręt do grzechu nieczystości. Było to jak jakieś objawienie, pojęłam wnet jak te grzechy obrażają majestat Boży i jaką są obrzydliwością. Czułam się strasznie brudna i miałam nieodpartą potrzebę spowiedzi. Wracając z delegacji do Warszawy wyszukałam gdzie najszybciej można się spowiadać, wybór padł na zakon Paulinów. Przy konfesjonale powiedziałam księdzu, że odbyłam rekolekcje 33 dniowe i że jestem po spowiedzi generalnej, ale nie wyznałam na niej nic z grzechów nieczystości, gdyż wydawało mi się wtedy, że już się z tego spowiadałam kiedyś i nie muszę. Ksiądz wyczuł, że coś tu nie gra, drążył temat i powiedział, że tamta spowiedź jest nieważna i że mam się przygotować i przyjść do niego. Dał mi pytania pomocnicze, numer do siebie i dzwonił do mnie w sprawie terminu. Czułam się zaopiekowana. Niczego się już nie wstydziłam chciałam jak najszybciej zmyć z siebie ten brud. Po spowiedzi poczułam prawdziwą ulgę, byłam jak nowo narodzona. W sercu miałam wdzięczność do Maryi, że się o mnie zatroszczyła ochroniła przed niebezpieczeństwem. Ksiądz dał mi drogowskazy oraz powiedział, że jestem cenną perłą, ale teraz muszę wykonać pracę i w to uwierzyć. Na tamtym etapie bowiem nie czułam się dzieckiem bożym tylko wyrzutkiem, kimś kto na to nie zasługuje.
Zatrzymam się w tym momencie aby wychwalać Twoje miłosierdzie, którego całe morze wylałeś na mnie. Dziękuję Ci, że pomagasz mi stawać w prawdzie i obmywasz mnie Najświętszą Krwią. Potwierdzenie w Słowie z dzisiaj: „Po tych słowach upadł na kolana i modlił się…”

Nowenna przed zesłaniem Ducha Świętego – dzień 5

Dzień 5. Wtorek 19.05.2026r.
Podczas dzisiejszej modlitwy zastanowię się:
– Czy prowadzę święte życie?
– Czy pamiętam o moim powołaniu, celu?
– Czy patrząc na mnie, wiadomo, że jestem przyjacielem Jezusa?
– Jak się przygotowuję do mojej formacji i posługi?
– Czy widzę działanie Pana Boga przeze mnie?
– Czy pielęgnuję w sobie to, co otrzymałem/am od Boga?
– Czy karmię się tym?
– Czy rozpamiętuję Jego dobrodziejstwa i obietnice mi złożone?

(Dz 20,17-27)
„Paweł z Miletu posłał do Efezu i wezwał starszych Kościoła. A gdy do niego przybyli, przemówił do nich: „Wiecie, jakim byłem wśród was od pierwszej chwili, w której stanąłem w Azji. Jak służyłem Panu z całą pokorą wśród łez i doświadczeń, które mnie spotkały z powodu zasadzek żydowskich. Jak nie uchylałem się tchórzliwie od niczego, co pożyteczne, tak że przemawiałem i nauczałem was publicznie i po domach, nawołując zarówno Żydów, jak i Greków do nawrócenia się do Boga i do wiary w Pana naszego Jezusa. A teraz, naglony Duchem, udaję się do Jerozolimy; nie wiem, co mnie tam spotka oprócz tego, że czekają mnie więzy i utrapienia, o czym zapewnia mnie Duch Święty w każdym mieście. Lecz ja zgoła nie cenię sobie życia, bylebym tylko dokończył biegu i posługiwania, które otrzymałem od Pana Jezusa: bylebym dał świadectwo o Ewangelii łaski Bożej. Wiem teraz, że wy wszyscy, wśród których przeszedłem głosząc królestwo, już mnie nie ujrzycie. Dlatego oświadczam wam dzisiaj: Nie jestem winien niczyjej krwi, bo nie uchylałem się tchórzliwie od głoszenia wam całej woli Bożej”
Jezu, ześlij proszę Ducha Świętego, abym był/a bliżej.

Świadectwo:
Rekolekcje 33 dniowe odbyłam w zaciszu mojego domu z „Przewodnikiem doskonałego nabożeństwa wg. Św Ludwika Grignion de Montfort”, który otrzymałam od księdza. Kilka dni przed rekolekcjami podjęłam post o chlebie i wodzie w środy i piątki ponieważ poczułam taką potrzebę w sercu. Ćwiczenia duchowe wymagały ode mnie systematyczności i wierności. Wstawałam codziennie o 5:30 aby ze wszystkim zdążyć oraz pójść na Mszę Św. Musicie wiedzieć, że w tym czasie byłam osobą aktywną zawodowo z 4 dzieci. Moja praca wiązała się z licznymi wyjazdami i koniecznością nocowania poza domem. Post starałam się zachowywać nawet podczas bankietów biznesowych. Wracając do rekolekcji: rozważania na każdy dzień były rozłożone na etapy: wyzbycie się ducha tego świata, poznania samego siebie, poznanie Dziewicy Maryi oraz poznanie Jezusa Chrystusa. Ksiądz przestrzegał, że mogą pojawić się przeciwności i walka duchowa, aby przerwać rekolekcje. Spodziewałam się tego, ale ku mojemu zaskoczeniu byłam jakby chroniona, wprost nie czułam się sobą i zachowywałam się jak nie ja. Atak jednak przyszedł z zewnątrz. W czasie tych rekolekcji nasilił się konflikt z moim mężem. Stał się on drażliwy na moim punkcie, szukał zwady. Ja szukałam pokoju i pojednania. Uszczypliwości traktowałam jako prawdę o mnie, którą muszę przyjąć. Nie walczyłam, tylko przyjmowałam i dziwiłam jak wiele rzeczy mam do poprawienia w sobie i jak Bóg zaprasza mnie do wysokiej doskonałości. Pamiętam, że gdy pewnego razu mąż miał do mnie pretensje i był w tym tak zimny i nieustępliwy, zrobiłam coś dziwnego i uklękłam przed nim i prosiłam o miłosierdzie i przebaczenie. Nigdy sama z siebie tym tego nie zrobiła. Tę walkę osładzał mi sam Jezus. 22 dnia rekolekcji na modlitwie doznałam czegoś nowego – specjalnego dotknięcia, modlitwy skupienia, jak się później dowiedziałam czytając „Twierdzę wewnętrzną” św Teresy z Avila. Poczułam jak moje ciało się rozluźnia, a głowa sama opadła na bok bez mojej woli. Nie trwało to długo, ale zostawiło ogromne skutki w duszy. Poczułam pokój jakiego nigdy wcześniej nie czułam i błogość. Pomyślałam, że to On z Maryją mnie przytula.
Zatrzymam się by podziękować Bogu za życie, za Chrzest i łaski jakimi w swej wspaniałomyślności zechciał mnie obdarzyć. Ty sam sam, Panie, Jesteś dla mnie największym darem! Potwierdzenie w Słowie z dnia: „…służyłem Panu z całą pokorą wśród łez i doświadczeń, które mnie spotkały z powodu zasadzek…”, „Lecz ja zgoła nie cenię sobie życia, bylebym tylko dokończył biegu…” Deo gratias!

 

Może być zdjęciem przedstawiającym tekst „Nowenna przed Zesłaniem Ducha Świętego Dzień 5. 19.05.26r. R02YO”