DZIEŃ 8. PIĄTEK 22 MAJA 2026R.
Podczas dzisiejszej modlitwy zastanowię się:
– Czy Jezus zadaje mi dziś pytanie o moją miłość do Niego?
– A może pragnie ode mnie miłości „większej aniżeli” innych?
– Może zaprasza mnie do postu, do powstrzymania się od… ?
– Czy wzrastam w pragnieniu służby, w posługiwaniu się złożonymi we mnie na chrzcie świętym darami i charyzmatami?
J 21,15-19
„Gdy Jezus ukazał się swoim uczniom i spożył z nimi śniadanie, rzekł do Szymona Piotra: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?” Odpowiedział Mu: „Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham”. Rzekł do niego: „Paś baranki moje”. I powtórnie powiedział do niego: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?” Odparł Mu: „Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham”. Rzekł do niego: „Paś owce moje”. Powiedział mu po raz trzeci: „Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?” Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: „Czy kochasz Mnie?” I rzekł do Niego: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham”. Rzekł do niego Jezus: „Paś owce moje. Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz”. To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga. A wypowiedziawszy to rzekł do niego: „Pójdź za Mną!”.”
Jezu, ześlij proszę Ducha Świętego, abym był/a bliżej Ciebie.
Świadectwo
Słowa proroctwa wypowiedziane wcześniej do mnie nabierały dla mnie nowego sensu. Wiedziałam, że Bóg zaprasza mnie, abym szła drogą modlitwy, kontemplacji i wynagradzania, życia w bliskiej zażyłości z Nim, niczym dziecko w łonie matki. Z rodziną wybieraliśmy się na rekolekcje jak co roku w wakacje. Wybór padł na Krościenko nad Dunajcem, kolebkę Ruchu Światło-Życie. Zupełnie nie miałam oczekiwań co do tych rekolekcji. Mieliśmy się przygotować do nich czytając Księgę Wyjścia. Pan lubi robić niespodzianki, gdy na miejscu weszłam do Kaplicy serce moje mocno trzepotało mi w klatce, poczułam kłucie między żebrami w prawym boku, jakby ktoś wbijał mi szpilkę, oj pomyślałam będzie się działo. Ksiądz mówił z wieloma dygresjami, dobitnie, pod włos aby dać do myślenia. Pierwszego dnia na dzieleniu pytano nas z czego chce Pan nas wyzwolić. Zadałam Panu pytanie, a On potwierdził mi to co mam powiedzieć: ze schematów myślenia. Trzeciego dnia rekolekcji, ksiądz mówił kazanie, w którym powiedział, że Jezus przyszedł na świat w ciele człowieka, aby nam pokazać, że jesteśmy Bogami. Wydało mi się to niedorzeczne, wcale nie czułam się Bogiem tylko niczym. Dalej była Adoracja Najświętszego Sakramentu, Pan wprowadził mnie w stan głębokiego skupienia tak, iż nie mogłam i nie chciałam poruszyć najmniejszym palcem, jednak mój umysł był aktywny. Wiedziałam, że jestem przed Bogiem Ojcem jakby w odsłonięciu. Czułam jasność bijącą gdzieś w oddali, ja byłam jakby na obrzeżach w tej jasności. Poczułam się częścią Nieskończoności, zrozumiałam, że jestem nią. Poznałam swoją tożsamość – jestem dzieckiem Boga, kimś jak On. To było jak objawienie. Te doświadczenie pokazało mi w jakim żyłam kłamstwie. Ujrzałam też Nieskończoność w innych ludziach, że Ona tam jest i że, każdy zasługuje na szacunek i godność. Pan pokazał mi jak krytyka zniszczyła moją tożsamość, ale też jak ja raniłam w ten sposób innych. To może było upomnienie, ale wcale się tak nie czułam. Bóg robił to z taką czułością i troską, że przestałam bać się sądu ostatecznego. Był taki łagodny. Cały czas płakałam, łzy mi ciekły, a ciało było zastygnięte. Zrozumiałam, że mam moc daną mi od Boga, że On mi jej udziela ponieważ jestem Nim, jesteśmy jedno. To było jak przebudzenie. W tym fragmencie mojego świadectwa mam nadzieję, że widać jak Jezus chce się objawiać każdemu. Użyje najróżniejszych środków, aby przywołać do Siebie. Jego wszechmoc jest prawdziwa, trzeba tylko się na nią otworzyć w pokorze. W tamtym czasie myślę, że byłam najbardziej nędzna i słaba. Zrobiłam krok wiary, rzuciłam wszystko idąc za Miłością, niczego nie oczekując, na nic nie zasługując, nic nie mając. Umierałam sobie samej wyzbywając się tego co światowe, pościłam, umartwiałam, żyłam modlitwą. Nicość przyciąga Wszechmoc. Cierpienie przyciąga Miłość. Któż to może pojąć?
W tym fragmencie mojego świadectwa widzę podobieństwo ze św Piotrem w dzisiejszym czytaniu, który był zdruzgotany, poznał samego siebie, upadł, zdradził swojego Mistrza, gdy Ten go potrzebował. Zasmuciło go pewnie to, że Jezus aż trzy razy pytał czy Go kocha, myślał pewnie, że utracił wiarygodność w Jego oczach. Jednak Jezus nie szuka mocnych, ale słabych, gdyż to On sam jest Mocą. Jezus nie dał mu samego zadania do wykonania, ale wskazał co jest najważniejsze – miłość do Niego – ona jest bodźcem do działania. Dopiero miłując Jezusa można prawdziwie za Nim pójść.

